Avril w Polsce

Avril Lavigne - Wrocław 2008

Galeria zdjęć

12

14 Photos

bandit

1 Photos

kaja

10 Photos

kamil

30 Photos

ozzy

15 Photos

rze

4 Photos

untitled_sc

15 Photos

unwanted

48 Photos

Avril Lavigne – Live in Wrocław Video (05-07-2008)

Autor: Kamil

  

Autor: mkamelg

01. Intro
02. Girlfriend
03. I Can Do Better
04. Complicated
05. My Happy Ending
06. I’m With You
07. I Always Get What I Want
08. When You’re Gone
09. Innocence
10. Don’t Tell Me
11. Hot
12. Losing Grip
12. Bad Reputation (Joan Jett cover)
14. The Best Damn Thing
15. Everything Back But You
16. I Don’t Have To Try
17. Runaway
18. He Wasn’t
19. Girlfriend Remix
20. Sk8er Boi

01. Intro
02. Girlfriend
03. I Can Do Better
04. Complicated
05. My Happy Ending
06. I’m With You
07. I Always Get What I Want
08. When You’re Gone
09. Innocence
10. Don’t Tell Me
11. Hot
12. Losing Grip
13. Bad Reputation (Joan Jett cover)
14. The Best Damn Thing
15. Everything Back But You
16. I Don’t Have To Try
17. Runaway
18. He Wasn’t
19. Girlfriend Remix
20. Sk8er Boi

Pierwsze wrażenia

Od 17 zaczęli wpuszczać ludzi.
Już w kolejce zaobserwowałem jaki jest rozkład populacji – 80% to nastolatki poniżej 16 roku życia, przy czym 60% z nich miało conajmniej jeden element wspólny ubioru z emo.
Support, czyli Nefer – nie wzbudzili we mnie większych emocji, chociaż jeden kawałek zdaje obił mi się o uszy.
W czasie ich gry zwróciłem uwagę na to, że z tłumu zbitego pod sceną ochroniarze raz po raz wyławiali ledwo co zywe zmiażdżone dziewczynki.. padłem Co do samego rozkładu – właściwa widownia była około 2 metrów od sceny. Pomiędzy znajdował się sektor dla VIPów. Przy czym moi koledzy (bardziej doświadczeni w tego typu koncertach) którym udało się dobić pod barierkę mówili, że Avril śpiewała zwrócona bardziej w stronę właściwej publiczności niż wydzielonego sektora. Avril weszła w dźwiękach Girlfriend (? albo innej podobnej piosenki z TBDT, ostatnio je mylę). Poleciały sztandarowe kawałki Let Go, 2 z UMS i reszta z najnowszej płyty. Ogólnie Avril wydawała się być raczej pozytywnie nastawiona (większość bilety wyprzedana!).
Z relacji dziewczyny, która ją spotkała osobiście – Avril okazała się być niziutka, z błyszczącą tapetą i bardzo zniszczonymi włosami. „Za to ładnie pachniała”. To tak w skrócie, kiedy inni powracają do domów na pewno ładniej zdadzą sprawę z tego co widzieli i słyszeli.

Napisane przez: S_Mitchell
06-07-2008, 00:51

Dała z siebie wszystko

Ok. godziny 12 pod halą była juz grupka Emo kids. Ja z 2 koleżankami ustawiłysmy się dopiero ok. 16.30. Nagle rozlegl sie pisk. To Av przyjechala.

Wchodzenie szło szybko. Po wejsciu ukazały się stoiska z koszulkami i gadżetami.
Oczywiście kupiłysmy koszulki, takie świecące do machania i smycze. Ok. 18.30 na scenie pojawił się Nefer. Zagrali jakieś 4 utwory.

Po 30 minutowej przerwie usadowiłysmy sie na schodach w strefie A1 po czym jakiś facet zaczął nas wyganiać. Usiadłyśmy na jakiś miejscach i modliłysmy sie żeby nikt nie przyszedł. Gdy facet poszedł zeszłyśmy pod barierki i szalałysmy do końca.
Avrilka zaśpiewała:

- Girlfriend
- I can do better
- Complicated
- My happy Ending
- I’m with you
- Losing grip
- When you’re gone
- Girlfriend(remix)
- Hot
- The Best Damn Thing

Nie pamiętam reszty ale to było coś!!!
Avril żyła tym koncertem a publiczność pomagała jej ile sił w płucach. Panna Lavigne zagrała na gitarze basowej i elektrycznej, perkusji, fortepianie. Rozmawiała z nami, tanczyła, prosiła o pomoc w śpiewaniu zwłaszcza w The Best Damn Thing.

Sam koncert skonczył sie o 20.50 co było za krótko o 40 min. Kiedy zeszła ze sceny wszyscy jeszcze długo skandowali. Niestety nie bisowała.
Koncert był niesamowitym przeżyciem a Avril dała z siebie wszystko!!!

Napisane przez: galaxy_girl
06-07-2008, 12:34

Hello Wrocław!

Przed Halą Ludową już od południa ustawiały się tłumy. Kolejki ciągnęły się w nieskończoność. Ochroniaże byli bardzo ostrożni – sprawdzali każdą torebkę, a z napojów kazali pościągać nakrętki. W końcu weszłam.. Wszyscy już czekali, niecierpliwili się.

Ok. godziny 18:30 zaczął grać zespół Nefer. Zaśpiewali może cztery, pięć piosenek. Przed ostatnią piosenką powiedzieli, że to już koniec a potem wchodzi Avril. Odpowiedziała im burza oklasków. Cóż, nie powinni się dziwić, wszyscy czekaliśmy na Avril .. Zespół zszedł ze sceny, światła znowu się zapaliły. Jakaś dziewczyna zemdlała.

Dokładnie o 19:33 ( patrzyłam na zegarek ) wyłączyły się światła. Rozległy się głośne piski i skandowanie ‘ AVRIL ! AVRIL !! ‘ Na scenę weszła Avril. Powitaliśmy ją oklaskami i piskami. Najpierw zaśpiewała ‘ Girlfriend ‘ i powitała nas słowami ‘ Hello Wrocław ! ‘. Znowu krzyczeliśmy i piszczeliśmy.
Koncert trwał nieco ponad godzinę. W czasie jednej piosenki jakieś dziewczyny z widowni rozłożyły flagę Kanady. Avril również powiedziała, że cieszy się, że jest tutaj tyle ludzi i że u niej w Kanadzie nie jest przyjmowana tak gorąco jak w Polsce. W ” The best damn thing ” Av przedstawiła swoją grupę, a w innej piosence nawet zagrała dla nas na perkusji ! ^^

Avril przez cały koncert zaśpiewała :

- Girlfriend
- Girlfriend remix
- I can to better
- Sk8er boi
- Complicated
- My Happy Ending
- The best damn thing
- I’m with you
- Losing Grip
- When You’re Gone
- Hot

Wszyscy śpiewali razem z nią.
Na koniec Av zaśpiewała ‘ Sk8er boi ‘, po czym weszła na środek sceny i zjechała taką jakby ‘ windą ‘ w dół.
W tym czasie mówiła machając rękami :
- Thank you ! Thank you so much !
Krzyczeliśmy jeszcze długo ‘ AVRIL ! AVRIL ! ‘ ale niestety się nie pojawiła. Avril śpiewała świetnie, miała doskonały kontakt z publicznością.

Ja sama ?
Spełniło się moje marzenie.. Kiedy Avril weszła na scenę miałam łzy w oczach. ciągle nie wierzyłam, że ona naprawdę tam stoi, kilka metrów przede mną..

KOCHAMY CIĘ AVRIL !
BYŁAŚ ŚWIETNA !

Napisane przez: gosia9696
06-07-2008, 17:38

Relacja i video z koncertu

Wyjechałem z domu o 6 rano a dotarłem na miejsce (w sensie Wrocław) gdzieś koło 1 po południu (korki ciągnące się bodajże od Biskupina – to takie osiedle, forumow a_l tam „urzęduje” xD). To był mój pierwszy pobyt w tym mieście. Uderzyłem od razu na Stare Miasto pozwiedzać trochę tę słynną część miasta i aby na koniec stwierdzić że jednak Rynek Krakowski jest ładniejszy. Jak już wracałem z obchodu to spotkałem forumowego Ruprechta (Roberta) ze swoimi ludźmi z Krakowa. Szkoda że bez Kingi (forumowej Toxic z dawnych lat). Oni poszli się jeszcze pokręcić po Starym Mieście a ja na obiadek w jakiejś restauracyjce a potem w tramwaj i pod halę. Na zegarze było chyba koło 15:00.

Po dojściu niezły zonk bo dość spora ilość dziewczyn była wystylizowana na Avril z lat 2002-2003, tak jakby nie zauważyły że mamy rok 2008 i coś się jednak zmieniło. No i panny we wszechobecnych czaszkach (wzory do wyboru do koloru), paski z „ćwiekami” itp. Imoł? Ale tak w ogóle należy stwierdzić że Avril ma chyba najładniejsze fanki i wielbicielki na świecie – co dało się zauważyć zwłaszcza już w środku hali pod sceną. xD

Licząc na jakieś dojście zakulisowe, autograf Sofii Toufy albo kogokolwiek innego z zespołu oprócz Avril okrążyłem halę ale jedyne na co się natknąłem to te pojazdy:


Jak widać wszystko było szczelnie zasłonięte o tej porze o której podbiłem pod halę.

Wróciłem przed wejście gdzie spotkałem się z Chezzem (Tomkiem) i jego bratem, potem dołączyły jeszcze do nas urocze Marga z kuzynką Karoliną – nie znacie ich bo one nie są z forum. Otworzyli bramki o 17 i ruszyliśmy do środka.

Dziewczyny wpadły od razu pod scenę a my z Chezzem po t-shirty i dopiero na halę co kosztowało nas utratę gdzieś z dwóch rzędów do tyłu. Dziewczyny odbiły na prawą a my na lewą stronę sceny. Jak było przed rozpoczęciem lepiej nie pytać, każdy kto stał kiedykolwiek latem w oczekiwaniu na rozpoczęcie koncertu zna ten ból. Syf malaria, zwłaszcza że ta hala chyba nie klimatyzowana. :/

Wszedł NEFER i pozamiatał. Chcieliby. Nie wiem co z nich będzie w przyszłości, nie wnikam kto jest czyim dzieckiem (dzięki za info na GG bart89) i czy grali z półplaybacku, playbacku czy autentycznie na żywo. Rytm jakiś tam jest – nawet fajny choć prosty (żeby nie powiedzieć prostacki) ale coś mi w tym zespole nie gra. Na pewno to wokal i teksty. Pamiętam że na hasło wokalisty „to już nasz ostatni numer w programie, widzę że większość z was się cieszy” (mam to nagrane xD) podniosła się wrzawa, jedno głośne „yeah!”. xD A to jak skaleczyli na koniec Strawberry Fields Forever zespołu The Beatles…

Potem następna przerwa i zaczęło się. Ponieważ nagrywałem wszystko i wrzuciłem na YT więc puszczę w obieg setlistę z linkami ale zanim to zrobię napiszę jeszcze od razu co mi się podobało a co nie w występie Avril.

Nie podobało się:

- ktoś podczas Girlfriend rzucił pluszakiem (sprawdzałem klatka po klatce) bardzo blisko głowy Avril (przynajmniej tak to z mojej perspektywy wyglądało)
- w The Best Damn Thing ktoś rzucił butelkę (chyba pustą?) po mineralnej na scenę
- podczas przestawiania basisty Ala w utworze Everything Back But You zapanowała… cisza. Dopiero po kilku sekundach zaczęto bić brawo. Zapachniało mi tu trochę rasizmem bo Al jest czarny…

Podobało się:

Cała reszta a zwłaszcza to jaką miała radochę w WYG jak na sam koniec publika ładnie z nią zakończyła utwór (widać to w rzucie na telebimie), wszelakie wstawki mówione, a zwłaszcza po I Don’t Have To Try – „You guys are fun tonight” xD no i oczywiście He Wasn’t gdzie pokazaliśmy jaką byliśmy zbuntowaną widownią – to jak robiła szzzz palcem a tu skutek odwrotny. xD

A po koncercie cóż… podbiłem jeszcze po plakat i tę smycz z przepustką a’la backstage pass VIP, spotkałem się z moim najlepszym obecnie kumplem Banditem (Piotrkiem), krótka gadka z Chezzem zanim odbili z bratem do swojej Wlkp a później jeszcze z dziewczynami trochę pogadałem i na dworzec.

Moje fanty:

Pozdrawiam,
Marcin

Napisane przez: mkamelg
06-07-2008, 23:38

Oblężenie nastolatek w trampkach, bojówkach…

5 lipca 2008 roku Wrocław przeżywa oblężenie nastolatek (i nie tylko) w trampkach, bojówkach, podartych spodniach rodzaju wszelkiego i wymyślnych koszulkach. Gdzieniegdzie błyska czyjeś różowe pasemko czy spódniczka. I wszyscy zmierzają w tylko jednym kierunku. Pytanie brzmi: po co?

Otóż owego słonecznego dnia ja również wybrałam się na koncert jednej z popularniejszych gwiazd obecnej sceny pop-rockowej. Miliony sprzedanych płyt, niesamowity debiut i (obecnie) rozpoznawalna niemalże przez każdego blond czupryna z różowym pasemkiem. Wszyscy już wiemy o kogo tutaj chodzi. Do Wrocławia, w ramach trasy koncertowej The Best Damn Tour, zawitała Avril Lavigne.

Podczas oczekiwania pod Halą Stulecia miałam aż nazbyt wiele czasu (kolejki do wejścia były niemożliwie długie), by przyjrzeć się temu, jak to określałam przed samym wydarzeniem, różowemu tłumowi. Tu rozczarowanie, czy może raczej ulga (?), ponieważ owego różowego tłumu nie było. Zamiast tego tysiące nastolatek w wieku 12-16 lat, w czarnych bluzkach, pieszczochach i wyżej wspomnianych ubraniach koloru wszelakiego poza różowym. Rzecz jasna zdarzały się pojedyncze cukierkowe egzemplarze, ale nie zawracałam sobie nimi głowy.

Dochodząc do bramki dało się zauważyć stos litrowych butelek z wodą czy innym napojem. I tu przeszkoda. Na salę wnosimy tylko napoje do 500ml, bez zakrętek. Nie mamy ze sobą również parasolek oraz kamer i lustrzanek. Dwa ostatnie przedmioty można oddać do depozytu za niewielką opłatą. Gdy już przebrniemy przez wszystkie bramki i punkty kontrolne można swobodnie rozsiąść się na ziemi (bądź jeśli ktoś woli, na krzesłach w sektorach z miejscami siedzącymi).

O 18:30 (z małym poślizgiem) na scenę wychodzi support – Nefer. Z nóg mnie jakoś nie powalił, szczerze mówiąc było nudno, a i większość publiczności najwyraźniej podzielała moje zdanie. Chłopaki (i dziewczyna) nie wykazały się niczym nadzwyczajnym czy zdolnym pobudzić tłum.

Wreszcie, ok. 19:40, gasną wszystkie światła. Po krótkim intro, na scenę wyskakują tancerki z flagami i rozpoczyna się show. Tysiące nastolatek zaczynają piszczeć, gdy na scenę wybiega drobna kanadyjka i zaczyna śpiewać : Hey, hey, you, you, I don’t like you’re girlfriend!. Publika nareszcie się ruszyła. Wszyscy powtarzają wraz z Lavigne słowa przeboju z zeszłego roku. Krótka przerwa, podczas której wokalistka popełnia nieszczęsny błąd, wypowiadając słowa : It’s my first time here, in Poland. Zaraz po tym rusza kolejny kawałek z najnowszej płyty – I can do better. Jednak prawdziwe szaleństwo zaczyna się podczas największego przeboju Avril, jakim jest Complicated. Cała hala śpiewa, wszyscy kiwają się jednostajnie w rytm muzyki. Przy My happy Ending pani Lavigne bierze do rąk niezwykle twarzową różową gitarę i popisuje się swoimi umiejętnościami. Podczas I always get what I want pokazuje wszystkim, że w dalszym ciągu potrafi się bawić na scenie, przypominając nam stare dobre czasy. Zaraz po I’m with you urocza wokalistka znika ze sceny i do akcji wkraczają tancerki. Ja osobiście uważam występ za zbędny, choć zapewne, miejscami wręcz akrobatyczne, popisy zrobiły na niektórych wrażenie. Występ się kończy i na scenę wjeżdża różowy fortepian, za którym siada wystrojona Lavigne. Podczas grania When You’re Gone na telebimie za sceną wyświetla się animacja ujęć nie wykorzystanych w klipie do owej piosenki. Szkoda tylko, że wokalistka obcięła nieco takie kawałki jak Innocence, Hot, czy też te, na które większość publiczności czekała z utęsknieniem (Don’t tell me, Losing Grip). Następnie Avril ponownie zbiega ze sceny pozostawiając nas na pastwę videoclipu do Bad Reputation, który okazuje się zbitką ujęć z wszystkich teledysków artystki. Po chwili jednak znów dane jest nam ujrzeć Av, która powraca przy dźwiękach Everything Back But You. Z uśmiechem na twarzy przysiada na schodach i pyta się, czy chcemy usłyszeć jak gra na perkusji. Ów różowy sprzęt wjeżdża na scenę a sama Lavigne przygrywa sobie, śpiewając Runaway. Podczas The Best Damn Thing bawi się z publicznością, podskakuje przy I don’t have to try. He wasn’t, poprzedzone krótką zabawą w uciszanie fanów czy unoszenie rąk (z dodatkiem pisków rozhisteryzowanych fanek) wypada naprawdę znakomicie, dodając do tego również fakt, iż Avril zagrała na gitarze. Z krótkim Good night schodzi ze sceny. Tym zazem wrzyscy jawnie skandują AV-RIL! AV-RIL!. Efekt? Krótki bis złożony z remiksu Girlfriend (możnaby odpuścić) oraz Sk8er Boi, co mnie naprawdę ucieszyło. Jeszcze tylko małe Thank you, you’re amazing! Good night i drobna blondynka na dobre opuszcza scenę. Widowisko dobiegło końca.

Mimo drobnego potknięcia na początku trzeba przyznać, że koncert należał do udanych, a przez cały czas na twarzy pani Lavigne gościł uśmiech. Zapewne liczni fani wokalistki jeszcze długo będą wspominać owe wydarzenie.

Napisane przez: Lost_Unwanted
09-07-2008, 11:16

Meet&Greet

Było ze 20 osob z Meet&Greet i każdy wchodził pojedynczo do pokoju, w którym była Avril, Matt, kilku ochroniarzy i dziewczyna, która robiła zdjęcia i była „koordynatorem” ;P Aha, no i kręcił się tam tez Deryck ;D Zaraz przed wejściem każdy podchodził bliżej drzwi, żeby wejść zaraz po poprzedniej osobie, żeby „zachować ciągłość” ;P No i pogadałam sobie z Panem ochroniarzem (to był murzyn, który często pilnuje Avril). Heh i on mówi, że teraz moja kolej, a ja musiałam zrobić jakąś śmieszną minę, bo się uśmiechnął :P No i przechodzę przez taki mały hol i chyba się zatrzymałam na chwilę, bo krzyknął mi „to the left” ;P No to skręcam w lewo i patrzę… a tam stoi sobie usmiechnięta Avril xD Uśmiechnęłam się, a ona jeszcze bardziej i powiedziała Hi. Ten moment zapamiętałam najbardziej – jej uśmiech i Hi ;P Odpowiedziałam jej i podeszłam do niej. Ta droga od drzwi do Avril wydawała mi się taka długa (wszyscy wokół na mnie patrzyli xD) i starałam się tylko nie potknąć ;P Taką zesztywniałą ręką podałam jej kartkę do podpisu, a ona się uśmiechnęła, wzięła ją i podpisała. Wyciągam rękę, żeby odebrać autograf, a ona się uśmiechnęła i kilka razy dmuchnęła na kartkę i nią pomachała i powiedziała, żebym uważała, bo ten pisak bardzo długo schnie xD Podziękowałam i chciałam już iść, a ona zawołała coś w stylu Hej, hej, a co ze zdjęciem?. Obróciłam się, uśmiechnęłam i powiedziałam cicho sorry. Ustawiłam się koło niej, uśmiechnęłyśmy się i ta „koordynator” zrobiła zdjęcie. Podziękowałam jeszcze raz, ona też. – Bye! – Bye! i wyszłam ;P

Jak już pisałam, za dużo się nie nagadałam, ale spotkanie bardzo mi się podobało :) Zdjęcia z Avril, wszystkich z M&G mają być wrzucone na taką stronkę i stamtąd je odbierzemy ;] Niestety jak narazie ich nie ma, ale podejrzewam, że w ciągu najbliższych 2 – 3 dni się pojawią.

Napisane przez: ulcix
10-07-2008, 23:29

Avril – 100%, organizacja – 0%

Przed halą byłam tylko trzy godziny wcześniej, przychodzę i patrzę, wszędzie trampki!!! Tak to był tłum czekających fanek i fanów AV!!!! Po niedługim czasie czekania zapoznałam bardzo miłe Avrilki!!! Niestety nie mam do nich kontaktu. Gdy już zbliżała się 17.00 zaczęli wpuszczać, najpierw przeszukiwali… a potem biegłam z siostrą jak najszybciej do kontroli biletów. No i teraz moment który najbardziej mnie wkurzył – mój bilet był zły!!! No ale drugi był dobry (były razem kupowane) złość, panika na całego!!! Moja siostra szybko pobiegła do kasy (kazali jej tam iść z tym biletem). W kasie oznajmili, że niech znów wróci do kontroli biletów, no nie!!!
Moja siostra się wkurzyła i zaczeła na nich krzyczeć!!! Zaczęła mówić, że ma rachunek, nareszcze nas puścili!! I biegiem pod scenę. Gdyby nie ten bilet, byłybyśmy pod samą sceną!!!! No ale i tak było nieźle, dośc nawet blisko, no ale nie przy barierkach!!! Później zrobił się wielki tłok i wszyscy zaczęli się przepychć, co bardzo przeszkadzało, wszyscy przez to byli spoceni, ogólnie na sali było gorąco!!! Gdy grał Nifer-Renifer… haha tzn. Nefer to pokazywałam im środkowy palec i buczałam… byli tacy sobie, ja czekałam na Avril!!!!! W tłoku zgubiłam nawet moją siostre.

W końcu kiedy Av wyszła… zrobiło się cuuuudnie, śpiewała pięknie. Zapomniałam o zmęczeniu spowodowanym tłokiem oraz o tym, że zgubiłam siostre i trudno nam się będzie znaleźć, ludzie przestali się pchać!!! Avril cały czas się uśmiechała!!! Widać było, że jej to sprawia radość!!! Zaśpiewała swoje największe przeboje takie jak: My Happy Ending, Complicated, Girlfriend i wiele innych!!! Widziałam jak gra na fortepianie, gitarze i perkusji. Ogólnie Av zrobiła na mnie wspaniałe wrażenie… jest świetna!!! Szkoda tylko, że koncert był tak krótki (dla mnie Av mogłaby śpiewać cały czas).

Gdy na Hali zrobiło się puściej znalazłam się z siostrą i zauważyłyśmy że na ziemi leży pełno różnych rzeczy, takich jak puste butelki, jakieś siatki a nawet potłuczone okulary, ja sama zgubiłam przypinke, ale w sumie znalazłam potem inną :)

Ochrona wyrzuciła wszystkich z Hali, ja kupiłam plakat i byłam szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie.

Koncert w % (moja opinia):

Avril – 100%
fani – 100%
organizacja – 0%

Napisane przez: Avrilka17
24-08-2008, 15:03